Jak wykorzystać liczby i dane, by zwiększyć wiarygodność - icomMedia

Jak wykorzystać liczby i dane, by zwiększyć wiarygodność

Jak wykorzystać liczby i dane, by zwiększyć wiarygodność

W świecie marketingu internetowego same slogany sprzedażowe nie wystarczą, by przekonać użytkownika do zakupu. Klient bombardowany jest obietnicami z każdej strony, dlatego coraz częściej szuka tego, co trudniej podważyć – konkretnych liczb i twardych danych. Odpowiednio przedstawione statystyki, wyniki testów, wskaźniki jakości czy opinie klientów mierzone w procentach mogą błyskawicznie zwiększyć zaufanie, a tym samym poprawić konwersję i sprzedaż. Klucz polega jednak na tym, by dane nie tylko posiadać, ale przede wszystkim umieć je właściwie wybrać, zwizualizować i zakomunikować. Ten artykuł pokazuje, jak liczby przełożyć na realną wiarygodność Twojej strony.

Dlaczego liczby budują zaufanie użytkowników

Specjaliści od UX i marketingu od lat podkreślają, że użytkownicy wchodząc na stronę internetową, szukają dowodów, a nie jedynie deklaracji. Słowa takie jak najlepszy, najszybszy czy najwyższa jakość brzmią atrakcyjnie, ale są absolutnie subiektywne. Dopiero kiedy za tymi obietnicami stoją liczby – procenty, ilości, wyniki testów – przekaz zyskuje charakter bardziej obiektywny.

Psychologowie nazywają to efektem „konkretu”: im bardziej precyzyjne informacje otrzymuje odbiorca, tym większe ma poczucie bezpieczeństwa. Gdy widzi, że produkt pomógł 87% badanych, że czas realizacji to 24 godziny, a oszczędność sięga 31%, ma wrażenie, że porusza się w przewidywalnym obszarze. Dzięki temu spada poziom niepewności, który jest jednym z głównych wrogów konwersji.

Drugą istotną kwestią jest różnica między deklaracją a dowodem. Deklaracja to zdanie pozbawione weryfikowalnego zaplecza: „Pomagamy rosnąć Twojemu biznesowi”. Dowód jest powiązany z konkretnymi wynikami, np. „Średni wzrost przychodów naszych klientów po 6 miesiącach to 42%”. Użytkownik instynktownie odróżnia oba typy komunikatów. Numer, procent czy wskaźnik wygląda jak efekt rzeczywistego pomiaru, a to automatycznie zwiększa wiarygodność marki.

Nie bez znaczenia pozostaje także efekt społecznego dowodu słuszności. Gdy na stronie pojawiają się informacje o liczbie klientów, ilości sprzedanych produktów czy liczbie pozytywnych opinii, użytkownik czuje, że inni już zaufali marce. W połączeniu z konkretną liczbą – np. 14 328 zrealizowanych zamówień – przekaz „zaufało nam wielu klientów” zyskuje nową, mierzalną siłę.

Wreszcie liczby sprzyjają szybkiemu podejmowaniu decyzji. Zamiast analizować rozwlekłe opisy, użytkownik w kilka sekund „skanuje” najważniejsze wskaźniki. Podsumowanie wyników w formie krótkich bloków z danymi pozwala zatrzymać go na stronie o kilka kluczowych sekund dłużej, co w praktyce często decyduje o tym, czy wypełni formularz, czy opuści witrynę. Odpowiednio zaprojektowane liczby stają się więc narzędziem skracającym drogę do zakupu.

Jakie dane warto pokazywać na stronie sprzedażowej

Nie każda liczba wzbudza takie samo zaufanie. Użytkownicy szybko wyczuwają dane „nadmuchane” lub nieistotne, dlatego najpierw trzeba zadać sobie pytanie: które informacje naprawdę pomagają klientowi ocenić ryzyko i korzyści z zakupu? Dopiero później warto projektować sposób ich prezentacji na stronie.

Najbardziej intuicyjną grupą są dane związane bezpośrednio z doświadczeniem innych klientów. Należą do nich liczba sprzedanych produktów, liczba aktywnych użytkowników, łączna wartość obsłużonych transakcji czy wskaźnik satysfakcji wyrażony w procentach. Gdy pokazujesz, że 92% klientów poleciłoby Twoją usługę znajomym, użytkownik dostaje jasny sygnał: większość osób była zadowolona po zakupie.

Kolejną kluczową kategorią są liczby odnoszące się do bezpieczeństwa i jakości procesu. Możesz tu wykorzystać między innymi odsetek przesyłek dostarczonych na czas, średni czas realizacji zamówienia, liczbę reklamacji w stosunku do wszystkich transakcji, a także wyniki testów bezpieczeństwa (np. liczba lat bez poważnych incydentów). Tego typu wskaźniki szczególnie dobrze sprawdzają się w branżach, gdzie ryzyko błędu jest kosztowne – finansach, logistyce czy usługach medycznych.

Niezwykle cenne są także dane mówiące o realnych efektach. Jeżeli oferujesz rozwiązania marketingowe, możesz pokazać średni wzrost współczynnika konwersji u klientów, skrócenie czasu obsługi leadów czy wartość dodatkowych przychodów wygenerowanych w ciągu pierwszych 90 dni. W branżach technologicznych i B2B warto eksponować takie wskaźniki jak redukcja kosztów, spadek liczby błędów, skrócenie czasu wdrożenia czy zwiększenie wydajności zespołu wyrażone w procentach.

Wielu właścicieli stron zapomina o danych dotyczących stabilności i skali działania firmy. Tymczasem liczba lat na rynku, ilość krajów, w których działasz, liczba członków zespołu czy liczba stałych partnerów handlowych również wzmacniają zaufanie. Nie chodzi o to, by imponować wielkością, ale by pokazać, że za stroną stoi realna, działająca od lat organizacja, a nie chwilowy projekt.

Wreszcie warto wykorzystywać dane pochodzące z niezależnych źródeł: wyniki audytów, certyfikaty branżowe, miejsca w rankingach czy wyniki badań przeprowadzonych przez zewnętrzne firmy. Informacja, że Twoje rozwiązanie zajęło 2. miejsce w ogólnopolskim rankingu lub zdobyło ocenę 4,8/5 na podstawie 1160 opinii, brzmi znacznie wiarygodniej niż samodzielnie wymyślony slogan. Tego typu dane są szczególnie cenne, ponieważ użytkownik ma wrażenie, że ktoś niezależny potwierdził Twoje deklaracje.

Gdzie umieszczać liczby, by realnie wspierały konwersję

Nawet najlepsze dane mogą zostać zignorowane, jeśli umieścisz je w niewłaściwym miejscu. Strony sprzedażowe rządzą się logiką „ścieżki wzroku” – użytkownik rzadko czyta całość, częściej przeskakuje między nagłówkami i wyróżnionymi elementami. Aby liczby rzeczywiście wpłynęły na decyzję, muszą pojawiać się tam, gdzie naturalnie zatrzymuje się uwaga.

Pierwszym strategicznym obszarem jest sekcja nad linią przewijania, czyli górna część strony widoczna bez scrollowania. To tu użytkownik podejmuje decyzję, czy zostać, czy ją opuścić. W tym miejscu dobrze sprawdzają się krótkie bloki z najważniejszymi danymi: liczba klientów, średnia oszczędność, najczęściej wybierany pakiet. Ważne, aby liczby były duże, czytelne i powiązane z konkretną korzyścią – sama informacja o 50 000 użytkowników ma mniejszą siłę niż komunikat „50 000 firm, które skróciły proces zamówień o 37%”.

Drugim kluczowym miejscem są okolice przycisków CTA. Użytkownik, który zbliża się do decyzji o zakupie, zadaje sobie w myślach pytania o ryzyko, jakość i możliwe straty. To idealny moment, by obok przycisku „Kup teraz” lub „Wypróbuj za darmo” pojawiły się krótkie, liczbowe potwierdzenia: procent zadowolonych klientów, poziom skuteczności produktu, liczba dni okresu testowego czy gwarantowany czas zwrotu pieniędzy. Nawet niewielkie dane w tym miejscu potrafią „dopchnąć” niezdecydowanego użytkownika do działania.

Warto również budować osobne sekcje poświęcone wynikom i case studies. Możesz tam przedstawić 2–4 konkretne historie klientów z liczbami pokazującymi stan „przed” i „po” wdrożeniu Twojego rozwiązania. Tego typu przykłady działają jak soczewka – zamiast ogólnych deklaracji pokazujesz realne scenariusze, w których użytkownik może odnaleźć własną sytuację. Kluczem jest tu zwięzłość i czytelność: krótkie akapity, wyraźnie wyróżnione kluczowe wskaźniki i proste wykresy.

Nie można też zapominać o stronach produktowych oraz sekcjach porównawczych. Jeśli oferujesz kilka wariantów usług, zestaw je w tabeli, w której obok funkcji pojawiają się konkretne parametry: limity, maksymalna liczba użytkowników, przepustowość, czas reakcji supportu. Liczby pomagają wówczas użytkownikowi nie tylko zaufać marce, ale też podjąć racjonalną decyzję, który pakiet jest dla niego najbardziej opłacalny. To z kolei zmniejsza liczbę porzuconych koszyków i zapytań o szczegóły.

Ciekawym zabiegiem jest włączenie liczb do elementów mikrocopy, czyli krótkich komunikatów pojawiających się np. w formularzach czy wyskakujących oknach. Zamiast typowego „Zapisz się do newslettera”, możesz użyć komunikatu „Dołącz do 6 300 marketerów, którzy co tydzień otrzymują raport z trendami”. Subtelne powiązanie liczby z poczuciem wspólnoty buduje zarówno zaufanie, jak i wrażenie, że użytkownik nie jest pierwszą osobą, która testuje Twoją propozycję.

Jak prezentować liczby, by były zrozumiałe i wiarygodne

Sama obecność danych na stronie to dopiero początek. Równie ważne jest to, jak liczby są przedstawione. Użytkownik nie ma czasu na analizę skomplikowanych raportów, dlatego kluczem jest prostota i wizualna przejrzystość. Liczby powinny być duże, czytelne i osadzone w bloku, który wyróżnia się na tle reszty treści. Zbyt mała czcionka lub brak odpowiedniego kontrastu może sprawić, że nawet najbardziej imponujące wyniki pozostaną niezauważone.

Skuteczną praktyką jest łączenie liczb z krótkim komentarzem, który tłumaczy ich znaczenie. Zamiast samego „97%” warto dodać doprecyzowanie: „97% zamówień dostarczamy w ciągu 48 godzin”. Taki format łączy precyzję danych z narracją, co ułatwia zrozumienie i zapamiętanie. Pamiętaj też, by unikać zbyt skomplikowanych wskaźników, zrozumiałych jedynie dla specjalistów – Twoim celem jest przekonać, a nie onieśmielić użytkownika.

Jednocześnie nie wolno zapominać o uczciwości. Zbyt idealnie wyglądające statystyki mogą paradoksalnie obniżyć wiarygodność. Gdy użytkownik widzi „100% zadowolonych klientów”, natychmiast rodzi się w nim podejrzenie manipulacji. Dużo lepiej działa uczciwie przedstawiona liczba, np. „89% klientów przedłuża współpracę po pierwszym roku”. Jeszcze mocniej zadziała informacja, że 11% rozwiązuje umowę i krótkie wyjaśnienie, z czego to wynika – taka transparentność buduje realne zaufanie.

W stronach skierowanych do bardziej zaawansowanych odbiorców (np. działów zakupów czy dyrektorów finansowych) warto sięgnąć po proste wykresy. Słupki porównujące stan przed i po wdrożeniu albo linia pokazująca wzrost kluczowego wskaźnika na przestrzeni miesięcy potrafią zdziałać więcej niż długie opisy. Pamiętaj jednak, by nie przesadzić z ilością: lepiej pokazać trzy najważniejsze wykresy niż dziesięć, których nikt dokładnie nie przeanalizuje.

Istotną rolę odgrywają również jednostki i odniesienia. Dane pozbawione kontekstu wydają się abstrakcyjne. Informacja, że ktoś zaoszczędził 7 000 zł, może nie robić wrażenia, dopóki nie dodasz, że oznacza to 23% jego rocznych kosztów w danej kategorii. Z kolei wzrost konwersji o 1,2 punktu procentowego brzmi skromnie, dopóki nie pokażesz, ile dodatkowych zamówień miesięcznie to generuje. Zawsze staraj się przeliczać liczby na wartości, które użytkownik łatwo odczuje w praktyce.

Na wiarygodność wpływa też spójność danych na różnych podstronach. Jeżeli na stronie głównej piszesz o 5 000 klientów, a w stopce – o 4 200, użytkownik w ułamku sekundy wyczuje rozbieżność. Dlatego warto stworzyć centralne repozytorium liczb i regularnie je aktualizować. Dzięki temu unikniesz sytuacji, w której zoptymalizowana pod kątem konwersji strona główna traci na sile przez nieścisłości w innych sekcjach.

Wykorzystywanie danych w tekstach i nagłówkach sprzedażowych

Liczby nie muszą ograniczać się do osobnych bloków czy tabel. Bardzo skutecznym zabiegiem jest wplatanie danych w nagłówki i kluczowe fragmenty treści. Nagłówek „Zwiększ sprzedaż w sklepie internetowym” ma zdecydowanie mniejszą moc niż „Zwiększ sprzedaż w sklepie internetowym o 27% w 90 dni”. Dodany procent i ramy czasowe zmieniają obietnicę z ogólnej w mierzalną, a tym samym bardziej wiarygodną.

Równie dobrze działają liczby pokazujące skale problemu. Zanim zaproponujesz rozwiązanie, możesz przytoczyć dane obrazujące, jak wiele firm mierzy się z podobnym wyzwaniem: „Ponad 63% sklepów internetowych traci klientów przez zbyt skomplikowany proces zakupu”. Taki wstęp pozwala użytkownikowi lepiej zidentyfikować się z problemem, a później otwiera go na przyjęcie Twojej propozycji. Ważne, by w miarę możliwości podawać źródło, z którego pochodzą dane, nawet jeśli robisz to w skróconej formie.

W dłuższych opisach produktu warto przeplatać opowieść o funkcjach konkretnymi wskaźnikami. Opisując np. system automatyzacji marketingu, możesz co kilka akapitów pokazywać liczby: skrócenie czasu tworzenia kampanii o 40%, zwiększenie liczby leadów o 60%, spadek kosztu pozyskania klienta o 25%. Taki rytm między narracją a faktami sprawia, że użytkownik angażuje się emocjonalnie, ale jednocześnie na bieżąco otrzymuje racjonalne argumenty do podjęcia decyzji.

Nie zapominaj także o tekstach towarzyszących formularzom i pop-upom. Komunikaty typu „Tylko 3 proste kroki do rejestracji” czy „Wypełnienie formularza zajmie mniej niż 60 sekund” obniżają barierę wejścia, szczególnie dla osób niechętnych do dzielenia się danymi. Z kolei informacja „Zaufali nam już klienci z 19 branż” przy polu kontaktowym sygnalizuje, że Twoje rozwiązanie jest sprawdzone w różnych kontekstach i nie jest eksperymentem.

Istotnym elementem jest również ton, w jakim komunikujesz liczby. Zbyt agresywne podkreślanie wyników może wywołać wrażenie nachalności i wzbudzić podejrzenia. Lepiej stawiać na spokojny, merytoryczny styl: „Na podstawie danych z ostatnich 12 miesięcy nasi klienci odnotowali średni wzrost przychodu o 35%”. Taka forma brzmi jak raport, a nie reklama, co podnosi poziom zaufania i zmniejsza opór odbiorcy.

Jak pozyskiwać i weryfikować dane, by móc je uczciwie wykorzystać

Solidne fundamenty wiarygodności zaczynają się dużo wcześniej niż w momencie projektowania treści na stronie. Aby móc przedstawiać liczby w uczciwy i przekonujący sposób, trzeba najpierw dobrze zaplanować proces ich zbierania oraz weryfikacji. W praktyce oznacza to wdrożenie narzędzi analitycznych, systematyczną pracę nad badaniami satysfakcji klientów oraz regularną analizę danych sprzedażowych.

Podstawą jest poprawnie skonfigurowana analityka internetowa, która pozwala mierzyć ruch na stronie, współczynniki konwersji, średni czas trwania sesji czy źródła pozyskania użytkowników. Dzięki temu możesz nie tylko optymalizować elementy wpływające na sprzedaż, ale też generować wiarygodne liczby, które później wykorzystasz w komunikacji marketingowej. Istotne jest, by dokładnie zdefiniować, co uważasz za konwersję: wypełnienie formularza, dokonanie zakupu, zapis do newslettera, a może pobranie oferty PDF.

Kolejnym źródłem danych są badania satysfakcji klientów. Proste ankiety wysyłane po zakupie lub zakończeniu projektu pozwalają zebrać informacje o poziomie zadowolenia, chęci rekomendacji czy ocenie poszczególnych etapów obsługi. Warto stosować skalę liczbową – np. od 1 do 10 lub od 1 do 5 – co później ułatwia przekształcenie odpowiedzi w konkretne wskaźniki, takie jak NPS czy średnia ocena w poszczególnych obszarach.

Nie mniej ważna jest analiza realnych wyników biznesowych. Dane dotyczące wzrostu przychodów, redukcji kosztów czy skrócenia czasu realizacji procesów powinny być liczone na podstawie rzeczywistych raportów finansowych i operacyjnych. Każdy wskaźnik, którym chcesz się pochwalić, musi mieć oparcie w twardych liczbach, a nie w „szacunkach” opartych na intuicji. W przeciwnym razie ryzykujesz, że w razie wnikliwszych pytań klienta nie będziesz w stanie obronić swoich deklaracji.

Warto także zadbać o wewnętrzne standardy prezentacji danych. Ustal, jakie okresy porównawcze wykorzystujesz (miesiąc do miesiąca, rok do roku), jakiego rodzaju średnie stosujesz (arytmetyczna, ważona) i w jaki sposób zaokrąglasz wyniki. Spójność w tej dziedzinie nie tylko ułatwia tworzenie materiałów marketingowych, ale również sprawia, że dane są bardziej przejrzyste dla odbiorców, szczególnie tych podejmujących decyzje na poziomie zarządczym.

Niezależnie od branży dobrze jest od czasu do czasu sięgać po zewnętrzne badania i raporty rynkowe. Mogą one pełnić rolę punktu odniesienia dla Twoich własnych wyników. Informacja, że Twoi klienci osiągają wzrost konwersji dwa razy szybszy niż średnia w branży, ma zdecydowanie większą siłę niż sama liczba procentów. Kluczowe jest jednak rzetelne cytowanie źródeł – podawanie nazwy raportu, roku publikacji, a w miarę możliwości także organizacji, która go przygotowała.

Najczęstsze błędy przy używaniu liczb na stronach i jak ich unikać

Choć liczby mogą znacząco wzmocnić zaufanie do Twojej oferty, niewłaściwe ich użycie prowadzi do odwrotnego efektu. Jednym z najczęstszych błędów jest przeładowanie strony danymi. Użytkownik, zasypany dziesiątkami statystyk, szybko traci orientację i przestaje odróżniać, co jest ważne, a co jedynie dekoracją. Zamiast wzmacniać wiarygodność, taki chaos budzi wrażenie, że próbujesz coś ukryć za gąszczem cyfr.

Kolejną pułapką jest wykorzystywanie liczb oderwanych od kontekstu. Dane w rodzaju „Korzysta z nas już 1 200 firm” niewiele mówią, jeśli nie sprecyzujesz, jakiego typu są to organizacje i jakich efektów doświadczyły. Jeszcze gorzej, gdy użytkownik zestawi te informacje z innymi danymi na stronie i odkryje rozbieżności. Dlatego wszystkie liczby powinny być spójne i łatwe do wyjaśnienia w razie dodatkowych pytań.

Ryzykowną praktyką jest także nadmierne zaokrąglanie wyników i używanie „okrągłych” wartości. Sformułowania typu „Podnosimy sprzedaż o 50%” czy „Oszczędzasz 30% kosztów” budzą nieufność, ponieważ brzmią zbyt idealnie. Dużo bardziej wiarygodne są dane z mniejszymi, nieparzystymi wartościami: 47%, 31%, 18,5%. Tego typu liczby wyglądają jak rezultat rzeczywistych obliczeń, a nie marketingowej fantazji.

Często spotykanym błędem jest wykorzystywanie danych nieaktualnych. Liczby sprzed kilku lat mogą nie odzwierciedlać obecnej sytuacji firmy ani rynku, a użytkownicy, świadomi dynamiki zmian, coraz częściej zwracają uwagę na daty badań i raportów. Aby tego uniknąć, warto wprowadzić prosty harmonogram przeglądu treści na stronie – np. co kwartał – oraz oznaczać najważniejsze dane datą ostatniej aktualizacji.

Odrębnym problemem jest prezentowanie danych w sposób manipulacyjny. Należą do tego m.in. wykresy z „uciętą” skalą, sugerujące większe różnice niż w rzeczywistości, czy selektywne eksponowanie tylko tych wskaźników, które wyglądają korzystnie. Tego typu praktyki mogą chwilowo podnieść zainteresowanie ofertą, ale długofalowo szkodzą reputacji marki. Coraz więcej klientów weryfikuje informacje w wielu źródłach i szybko wychwytuje próby naciągania rzeczywistości.

Podsumowanie – jak zamienić dane w realny wzrost konwersji

Liczby i dane są jednym z najpotężniejszych narzędzi budowania wiarygodności na stronach internetowych, ale ich skuteczność zależy od kilku kluczowych czynników. Po pierwsze, muszą dotykać tego, co naprawdę ważne dla użytkownika: bezpieczeństwa, efektów, kosztów i jakości obsługi. Po drugie, powinny być prezentowane w sposób czytelny, zrozumiały i osadzony w jasnym kontekście. Po trzecie, muszą być prawdziwe, weryfikowalne i spójne w całej komunikacji marki.

Aby dane realnie wspierały konwersję, warto traktować je nie jako ozdobnik, ale jako integralną część strategii sprzedażowej. Oznacza to nie tylko zbieranie i analizowanie liczb, ale także świadome projektowanie ścieżki użytkownika tak, by na kluczowych etapach decyzji otrzymywał on konkretne, mierzalne dowody na wartość Twojej oferty. Uczciwe i mądre wykorzystanie danych pozwala skrócić dystans między obietnicą a rzeczywistością, a tym samym znacząco zwiększyć szanse na finalizację transakcji.

W perspektywie długoterminowej konsekwentne wykorzystywanie liczb – zarówno w treściach na stronie, jak i w materiałach uzupełniających – pomaga budować reputację marki opartej na faktach, a nie hasłach. To szczególnie istotne na konkurencyjnych rynkach, gdzie klient bez trudu porównuje oferty kilku dostawców. Ten, kto potrafi poprzeć swoje deklaracje rzetelnymi danymi, zyskuje przewagę nie tylko na poziomie pojedynczej transakcji, lecz także w obszarze lojalności i poleceń. Ostatecznie to właśnie wiarygodność staje się jednym z najważniejszych kapitałów, jakimi może dysponować firma rozwijająca sprzedaż online.

FAQ

Jakie liczby najlepiej wpływają na zaufanie do sklepu internetowego?
Najsilniej działają wskaźniki bezpośrednio łączące się z bezpieczeństwem i doświadczeniem innych klientów: odsetek terminowych dostaw, liczba zrealizowanych zamówień, poziom reklamacji, średnia ocena w opiniach oraz procent klientów, którzy ponownie kupują. Uzupełniająco warto pokazywać czas wysyłki, długość gwarancji i realne efekty stosowania produktu.

Czy warto pokazywać na stronie wszystkie dane, które zbieramy?
Nie, użytkownik szybko gubi się w nadmiarze informacji. Wybierz kilka kluczowych wskaźników, które odpowiadają na najważniejsze obawy: „Czy to działa?”, „Czy to bezpieczne?”, „Czy to się opłaca?”. Resztę danych wykorzystuj w raportach, case studies lub materiałach dla bardziej zaawansowanych klientów. Mniej, ale lepiej dobranych liczb zwykle przekonuje mocniej.

Skąd brać wiarygodne dane do prezentacji na stronie?
Najlepsze źródła to własna analityka (sprzedaż, konwersje, czas dostawy), badania satysfakcji klientów, wyniki testów A/B oraz raporty finansowe. Uzupełniająco korzystaj z zewnętrznych badań branżowych i rankingów. Kluczowe jest, by każdy wskaźnik dało się wyjaśnić i udokumentować, np. na życzenie klienta lub podczas rozmów handlowych.

Jak często aktualizować liczby na stronie sprzedażowej?
Minimalnym standardem jest przegląd i aktualizacja co kwartał, ale przy dynamicznie rosnących biznesach warto robić to częściej – np. co miesiąc. Szczególnie ważne są dane typu liczba klientów, wartość zrealizowanych zamówień, średnie wyniki kampanii i wszelkie odwołania do bieżącego roku. Aktualność wskaźników silnie wpływa na postrzeganą rzetelność marki.

Czy pokazywanie mniej korzystnych danych może zaszkodzić sprzedaży?
Uczciwe pokazanie pełniejszego obrazu zwykle wzmacnia wiarygodność, o ile towarzyszy mu wyjaśnienie i kontekst. Informacja, że np. 86% klientów jest bardzo zadowolonych, a 14% zgłosiło uwagi, które zostały uwzględnione w rozwoju produktu, brzmi bardziej autentycznie niż deklaracja 100% zadowolenia. Klienci coraz częściej doceniają transparentność ponad idealne liczby.

Chcesz mieć dobrą stronę internetową?

Zadzwoń do nas. Porozmawiamy o stronie dopasowanej
do Twoich potrzeb.

601 162 666

Poprzedni wpis
Black Friday i Cyber Monday w WooCommerce
Następny wpis
Jak dodać przyciski reakcji (like) w WordPress
Zadzwoń Konsultacja